Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 listopada 2010

Wokół Bereśnika


















Jesień to najlepsza pora na światła i cienie. Dobrze oglądać je z góry, bo wtedy wrażenia są najmocniejsze.

poniedziałek, 3 maja 2010

Wiośniak


















Zjawisko rajdu wędrownego zdechło w naszej okolicy już kilka lat temu. Reaktywacja od dawna chodziła mi po głowie - wreszcie, w długi weekend majowy stało się.

sobota, 27 marca 2010

Innym wariantem na Przechybę


















Jak proszą w góry, to się nie odmawia. Zatem mimo nieciekawych prognoz pogodowych, idziemy z Jazowska na Przechybę. Nie cierpię tego schroniska ale poranek z Tatrami rekompensuje.

wtorek, 23 marca 2010

Wiosenny spacer w Beskidzie


















Rzutem na taśmę ruszamy w Beskid popołudniową porą. Śniegu jeszcze mnóstwo. Topniejące w słońcu mnóstwo każe ambitne plany zastąpić wejściem na Makowicę - i dobrze bo jeszcze mnie tam nie było.

niedziela, 24 stycznia 2010

Narty na Jaworzynie

Zapowiada się piękna niedziela, zatem jedziemy ze Stachem na narty. Mróz tego dnia bije rekordy - po drodze trafia się -25 stopni.

czwartek, 7 stycznia 2010

Koncert na Bereśniku


















Remik proponuje nam zagrać dla Orkiestry Świątecznej Pomocy. Grzesiek  kupuje z tej okazji nowego akustyka. Gramy bez prądu i nie jesteśmy w stanie zagłuszyć pełnej sali - klimat się nie pojawił. Ale i tak warto było zagrać dla przyjaciół.

sobota, 26 grudnia 2009

Bladość opłatka w Beskidzie Sądeckim


















W drugi dzień świąt uciekam w Beskid Sądecki. Chętnych do ucieczki jest więcej. Dzięki nim, jest to jedna z najlepszych moich ucieczek. Nie zmącił jej nawet zapach spotkania na Bereśniku.

niedziela, 3 maja 2009

Majówka na Bereśniku



Ponieważ majówka w tym roku krótkawa, jedziemy w Beskid Sądecki. Bereśnik okazuje się jedynym schroniskiem, gdzie są jeszcze wolne noclegi.
Na Bereśnik idziemy przez Dzwonkówkę ze wsi Rzeka. Pogoda jak marzenie. Mocno wieje i z każdą godziną rośnie przejrzystość powietrza. Kole popołudnia Tatry są na wyciągnięcie ręki. Wiosna włazi do oczu.



Wieczorem w schronisku jest wszystko - ruskie pierogi, zimne piwo, gitara i normalni ludzie, których dawno nie widziałem - czegóż chcieć więcej?


piątek, 3 kwietnia 2009

Ostatnie śniegi w Beskidzie



Przyszła taka pora, że niewiadomo czy to już wiosna, czy może jeszcze zima i czy się uda pojechać bo składanka Kielecko-Warszawska. Udało się. Z Krościenka pierwszy raz idziemy na Bereśnik przez Dzwonkówkę.
Słońce grzeje jak w lecie. Śniegu jeszcze sporo na północnych stokach. W schronisku cisza i spokój z pierogami ruskimi i zimnym piwem. Następnego dnia rozmawiamy przy śniadaniu z Tatrami do południa. Potem idziemy na Przechybę. Droga końca nie ma.



W schronisku ludzi jak psów. Pod wieczór nasz skład się pozytywnie powiększa jednak zmęczenie robi swoje i szybko idziemy spać. Z Przechyby wracamy moim ulubionym niebieskim szlakiem do Rytra.







sobota, 28 marca 2009

Skitur w Beskidzie



Wreszcie stałem się posiadaczem nart turowych! Aby móc je sprawdzić w terenie - od tygodnia rzucam zaklęcia o śnieg i staje się. W ciągu ostatniego tygodnia spada go 30cm. Jeszcze nie widziałem takiej zimy w marcu. Przychodzi piątek po południu - pakuje zabawki i wsiadam do pociągu.
Trasa ma być łatwa - wszak to inicjacja z turami. Wysiadam w Rytrze i idę na Cyrlę. Jest pięknie - śniegu tyle, że dla wszystkich starczy a połączenie turów i fok robi robotę. Zatapiam się w ciemność nocy - inny świat. Następnego dnia idę przez Halę Pisaną do Piwnicznej. Droga męczy bo śnieg mokry i ciężki lepi się wszędzie. Gdzieś w okolicach Pisanej ściągam foki. Zaczyna się zjazd na dziko. Dzięki nartom docieram z przygodami do Piwnicznej w ciągu godziny. Wniosek jest jeden - skitury rules!



sobota, 10 stycznia 2009

Pusta Wielka



Śniegu w Beskidzie podobno nie brakuje, ale na wszelki wypadek poszliśmy to sprawdzić na Pustą Wielką. Lubie tę górę - chwali się swoim południowym zboczem jak mało która pannica w tej okolicy.
Na Pustą idziemy z Żegiestowa żółtym szlakiem. Pogoda nie powala, zatem bez dłuższych postojów lądujemy w Bacówce nad Wierchomlą. W schronisku jest nieciekawie. Głośne towarzystwo nie daje nam spać.
Poranek za oknem następnego dnia rekompensuje cały niesmak wieczoru.



Tatry z Księżycem wchodzą nam do śpiworów a mleko chmur zalewa doliny. Ilekroć tu jestem zawsze poranki są cudem. Wracamy do Żegiestowa zachłyśnięci widokami.





poniedziałek, 29 grudnia 2008

Zimą malowane



Jeszcze przyjdą takie mrozy, że przymarznie cap do kozy! No i przyszły. Wszystko mrozem ściśnięte - buki nawet nie pisną. Nawet wiatr przestał wiać. Słońce nieśmiało się przebija ale nikt nie podskoczy do Dziadka Mroza.
Idę z Krynicy niebieskim szlakiem do Bacówki nad Wierchomlą. Jest pochmurnie. Koło Runka dogania mnie ponura trójka - głód, zimno i zmrok. Nawet nie rozmawiamy bo do schroniska już niedaleko. W bacówce ludzi pełno a nowi gospodarze nie gryzą.



Następny dzień rozpoczyna cudna pogoda, widok na Tatry i doliny zakryte chmurami. Tak jest przez cały dzień. Z mleka chmur wystają tylko najwyżsi: Pasma Jaworzyny i Radziejowej, Tatry oraz najmniejsza przy nich Mogielica - co za widok!




Ruszam w stronę Hali Łabowskiej. Po drodze spotykam Bzyków ale czas goni i rozmawiamy krótko. Od Hali Łabowskiej już nie ma żywej duszy.




Na Cyrlę docieram po ciemnicy, oglądając się za wilkami, których pełno w mojej głowie. Po takiej trasie brakuje tylko miłego towarzystwa, dobrego żarcia i klimatu ciepłego schroniska. Na Cyrli jest wszystko. Z Kryśką, Gośką i Matyldą gramy w "Jungle Speed" z grzanym piwem. No parapecie siedzi kot i wrażenie, że znam tę wesołą trójkę od dawna.



sobota, 13 grudnia 2008

Rozważania o wolności



Nadszedł wieczór - gdzieś w dali widać zarys Tatr. Aparat i trochę czasu potrafią zobaczyć więcej niż nasze oczy. Kto odgadnie co widać na zdjęciu?
W schronisku jemy mnóstwo i bez końca. Wreszcie nie musimy się nigdzie spieszyć. Właściwie to nic nie musimy - ta świadomość to właśnie wolność.

piątek, 5 grudnia 2008

Trepcok 2008

Po raz XV robimy Trepcoka - rajd harcerski na około 120 osób. W tym roku  mącimy wodę w Wierchomli. Podobało się?

sobota, 22 listopada 2008

Proszę Państwa - przedstawiam Zimę!



Zrobiło się wietrznie i zimno - aż drzewa posiwiały. Chłód włazi pod ubranie i nie pozwala na dłuższe postoje.
Popołudniem niebo zupełnie mętnieje. Z każdym krokiem przybywa śniegu. Nadchodzi Zima - moja ulubiona pora roku.

Nad Lubaniem chmurzy się i słychać szczęk żelaza.






poniedziałek, 10 listopada 2008

Eliaszówka



Zostawiam wszystko i wsiadam do pociągu na południe. Już sama podróż tą trasą daje klimat. Od dawna chciałem przejść się z Piwnicznej na Eliaszówkę.
Początek jest widokowy. Później szlak zaczyna tajniaczyć po lesie. Z Eliaszówki schodzę przez Obidzę i Wielki Rogacz na Niemcową. Rano zbiegam czerwonym szlakiem do Rytra. Jest rześko i mocno wieje.
Dwa dni w górach i nie odczuwam samotności - góry smakują inaczej i wcale nie gorzej. Czyżby kolejny etap? A może to już zdziwaczenie?

piątek, 10 października 2008

Gonimy jesień



Szukanie miejsca na tegoroczny Trepcok zawiodło nas do Wierchomli. Tutejsza szkoła jest mała i klimatyczna. Po załatwieniu formalności z panią dyrektor idziemy w góry.
Jest pięknie - ciepło, słonecznie i bardzo kolorowo. Z Wierchomli idziemy dziko na Halę Łabowską. Z Łabowskiej już szlakiem na Cyrlę. Kuchnia na Cyrli jest najlepsza. Następnego dnia Koza z Wiśnią schodzą na pociąg. Odprowadzam ich do Rytra i wracam na Cyrlę z Włatcami Móch. Jest wesoło i jest Jesień - wszędzie.