Jak proszą w góry, to się nie odmawia. Zatem mimo nieciekawych prognoz pogodowych, idziemy z Jazowska na Przechybę. Nie cierpię tego schroniska ale poranek z Tatrami rekompensuje.
Jest jeszcze trochę śniegu, naleśniki ze szpinakiem, głupota i bańki mydlane...
Wracamy przez Halę Konieczną do Rytra.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz