Miały być Tatry, cienka czerwona linia, adrenalina, odpowiedzi na trudne pytania... Pogoda jest tak nieciekawa, że nawet wejście na Babią Górę przestaje mieć sens.
Zawracamy więc i z Zawoi idziemy najkrótszą drogą na Halę Krupową. Sunę na turach i świadomie zostaję trochę w tyle. Dzień żegna się zagadkowym zachodem słońca.
W schronisku jest wszystko - turyści z kosmosu, opowieści z Lasku Wiedeńskiego, pierogi, ryba, kiełbasa... a jednak kogoś brakuje.



Sławku od jakiegos czasu patrze czy cos nowego pojawilo sie na tej stronie i jaka niespodzianka!Piekne są te nasze górki,załuję ze mam taki kawał..Przepiękne zdjęcia,widac w nich twoją pasję ale i wielką wrażliwość na piekno świata.Jest u ciebie tęsknota i poczucie Braku.Mam nadzieję,ze osiągniesz to,czego ci brakuje do pełni.Cmok! Pozdrawiam.Kasia
OdpowiedzUsuń