Ilekroć jestem w Beskidzie Żywieckim, ten zawsze zachwyca. A przecież te góry są tak nieskomplikowane.
Tym razem mróz dogonił wszystko - drzewa, noce w schroniskach i nas. Jedynym ratunkiem były kominki w jadalniach i chata Szymona Kreczmara.

Sekundy przed katastrofą samolotu.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz