sobota, 21 sierpnia 2010

Ukraina


















Wreszcie udaje mi się wyrwać z miasta na dłużej i to nie byle gdzie - w ukraińskie połoniny. Jedziemy autobusem do Lwowa.

Miasto nie robi na mnie wrażenia. Jest tak zaniedbane, że aż przykro. Wsiadamy w kolej i jedziemy do Sianek (koszt przejazdu to 10,5 hrywny od głowy). Podróż jest męcząca i ciekawa - jedna wielka impreza w upale. W Siankach robimy zakupy i znikamy w góry na 7 dni.
Nauki z tej podróży są dwie:
- Bieszczady Wschodnie już nie są tak dzikie jak dawniej,
- żeby chodzić skrótami, to trza mieć dużo czasu.
Na szczęście krowy rekompensują wszystko.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz