sobota, 23 sierpnia 2008

Rejs



Za namową Zbyszka - przez tydzień moczymy się w mazurskich jeziorach. Czarterujemy wielką łajbę. Wieje jak cholera i jest zimno - tak jak lubię. Do tego nowa załoga daje czadu.
Płyniemy z Giżycka do Węgorzewa. Następnie wracamy cumując po drodze na jeziorach Święcajty i Dobskim. Potem prosto na kanały aż do Mikołajek. A wszystko okraszone bo każdy marynarz kląć musi!


Pierwszy nocleg na jeziorze Kisajno.



Rychu myje gary.



Spontaniczna impreza w Węgorzewie.



Kamyk.



Wiało jak jasna cholera!



Regaty.



Zbychu jest twardy i deszczu się nie boi.


Entuzjazm załogi.



Ostatnia noc na jeziorach.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz