czwartek, 11 czerwca 2009

Rawki, Halicz i pierogi Belzebuba


































Już dawno nie byłem w Bieszczadach, dlatego na propozycję Wiśki zaklaskałem uszami. Jedziemy do schroniska Pod Małą Rawką. Po zameldowaniu biegniemy na Rawki oglądać zachód słońca.



Uwielbiam te góry - zwłaszcza, że pomimo długiego weekendu jestemy na wierzchołku zupełnie sami. Zielenina włazi do oczu. Następnego dnia robimy dużą pętlę, czyli Wołosate, Rozsypaniec, Halicz, Tarnica i powrót do Wołosatego. Zaczynamy w chmurach ale z każdą godziną wypogadza się. Popołudnie jest piękne. W Wołosatym kończymy plackami ziemniaczanymi z gulaszem na baraninie - kładą na kolana
Wieczorem w schronisku ludzi już jest za dużo. Okazuje się, że tylko ja gram na gitarze. Impreza kończy się późno.
Następnego dnia leje i robimy odwrót do domu.


1 komentarz:

  1. Nooooo,bardzo piękna strona. Pan jeszcze nie wie ,ale jesteśmy bardzo blisko. A to przez Tate , ato przez zainteresowania.Nawiązemy jak z tego wynika bliski kontakt. Moje dzieci kupiły działkę w Radłowie 200 m od zalewu i można tak powiedzieć ,że bedziecie razem deskować Moja strona to www.avia.tarman.pl i strona aeroklubowa www.azt.tarman.pl - pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń