sobota, 28 marca 2009

Skitur w Beskidzie



Wreszcie stałem się posiadaczem nart turowych! Aby móc je sprawdzić w terenie - od tygodnia rzucam zaklęcia o śnieg i staje się. W ciągu ostatniego tygodnia spada go 30cm. Jeszcze nie widziałem takiej zimy w marcu. Przychodzi piątek po południu - pakuje zabawki i wsiadam do pociągu.
Trasa ma być łatwa - wszak to inicjacja z turami. Wysiadam w Rytrze i idę na Cyrlę. Jest pięknie - śniegu tyle, że dla wszystkich starczy a połączenie turów i fok robi robotę. Zatapiam się w ciemność nocy - inny świat. Następnego dnia idę przez Halę Pisaną do Piwnicznej. Droga męczy bo śnieg mokry i ciężki lepi się wszędzie. Gdzieś w okolicach Pisanej ściągam foki. Zaczyna się zjazd na dziko. Dzięki nartom docieram z przygodami do Piwnicznej w ciągu godziny. Wniosek jest jeden - skitury rules!



sobota, 21 lutego 2009

Maciejowa i Stare Wierchy



A w górach zima jak z bajki - śniegu po pas i szlaki nieprzetarte. Czas zwolnił pod czapą białego puchu. My też zwalniamy.

niedziela, 8 lutego 2009

Człowiek rakieta



Wszyscy już mają dosyć miasta. Zatem kiepskie prognozy pogodowe nie odstraszyły i jedziemy w Beskid Niski. W górach śniegu niewiele ale wystarcza bym mógł przetestować rakiety śnieżne.
Muszę przyznać, że rakiety śnieżne to niezły wynalazek. Na śniegu wędrówka z nimi jest mniej męcząca.
Idziemy na Lackową. Po raz kolejny sprawdza się powiedzenie Jaśka - nie wiesz jaka jest pogoda w górach jeśli w nich nie jesteś.


 







sobota, 31 stycznia 2009

Spalena - Zverovka



Od zawsze chciałem pojeździć na nartach w Słowackich Tatrach Zachodnich. Wreszcie trafiła się okazja - razem z Dziadkiem jedziemy do ośrodka Spalena Zverovka.
Trasa zjazdowa nie powaliła na kolana - właściwie gdyby nie ścianka w końcowej części to była by bryndza. Ale jedno trzeba przyznać - nie było kolejki do wyciągu. Po 3 godzinach jazdy non stop mieliśmy dość. Do tego jeszcze widoki na Tatry Zachodnie!
Po nartach jedziemy do Oravic poleżeć w wodzie ze źródeł termalnych. Czas płynie leniwie. Na koniec dnia pożeramy wyprażany ser z frytkami. Kocham Słowację!



sobota, 10 stycznia 2009

Pusta Wielka



Śniegu w Beskidzie podobno nie brakuje, ale na wszelki wypadek poszliśmy to sprawdzić na Pustą Wielką. Lubie tę górę - chwali się swoim południowym zboczem jak mało która pannica w tej okolicy.
Na Pustą idziemy z Żegiestowa żółtym szlakiem. Pogoda nie powala, zatem bez dłuższych postojów lądujemy w Bacówce nad Wierchomlą. W schronisku jest nieciekawie. Głośne towarzystwo nie daje nam spać.
Poranek za oknem następnego dnia rekompensuje cały niesmak wieczoru.



Tatry z Księżycem wchodzą nam do śpiworów a mleko chmur zalewa doliny. Ilekroć tu jestem zawsze poranki są cudem. Wracamy do Żegiestowa zachłyśnięci widokami.





poniedziałek, 29 grudnia 2008

Zimą malowane



Jeszcze przyjdą takie mrozy, że przymarznie cap do kozy! No i przyszły. Wszystko mrozem ściśnięte - buki nawet nie pisną. Nawet wiatr przestał wiać. Słońce nieśmiało się przebija ale nikt nie podskoczy do Dziadka Mroza.
Idę z Krynicy niebieskim szlakiem do Bacówki nad Wierchomlą. Jest pochmurnie. Koło Runka dogania mnie ponura trójka - głód, zimno i zmrok. Nawet nie rozmawiamy bo do schroniska już niedaleko. W bacówce ludzi pełno a nowi gospodarze nie gryzą.



Następny dzień rozpoczyna cudna pogoda, widok na Tatry i doliny zakryte chmurami. Tak jest przez cały dzień. Z mleka chmur wystają tylko najwyżsi: Pasma Jaworzyny i Radziejowej, Tatry oraz najmniejsza przy nich Mogielica - co za widok!




Ruszam w stronę Hali Łabowskiej. Po drodze spotykam Bzyków ale czas goni i rozmawiamy krótko. Od Hali Łabowskiej już nie ma żywej duszy.




Na Cyrlę docieram po ciemnicy, oglądając się za wilkami, których pełno w mojej głowie. Po takiej trasie brakuje tylko miłego towarzystwa, dobrego żarcia i klimatu ciepłego schroniska. Na Cyrli jest wszystko. Z Kryśką, Gośką i Matyldą gramy w "Jungle Speed" z grzanym piwem. No parapecie siedzi kot i wrażenie, że znam tę wesołą trójkę od dawna.



sobota, 13 grudnia 2008

Rozważania o wolności



Nadszedł wieczór - gdzieś w dali widać zarys Tatr. Aparat i trochę czasu potrafią zobaczyć więcej niż nasze oczy. Kto odgadnie co widać na zdjęciu?
W schronisku jemy mnóstwo i bez końca. Wreszcie nie musimy się nigdzie spieszyć. Właściwie to nic nie musimy - ta świadomość to właśnie wolność.